Kolorowe kredki w pudełeczku noszę…

DSC00299

Uff, sesja daje popalić, ale już bliżej końca niż dalej co mnie niesamowicie cieszy, będzie można zabrać się w końcu za tworzenie. Ta praca to taki mój powrót do czasów dzieciństwa i mojego zafascynowania Plastusiowym Pamiętnikiem oraz drewnianym piórnikiem w którym mieszkał. Pomysł na wykonanie ekologicznego drewnianego piórnika przyszedł mi na myśl już dość dawno, ale jak to zwykle bywa od pomysłu do realizacji musiało minąć trochę czasu. Starałam się też dopasować piórnik do tego, w jaki sposób miałabym go wykorzystywać, chciałam, żeby jego wymiary nie utrudniały jego transportu ponieważ można spotkać różne rodzaje drewnianych piórników o różnych wielkościach a jednak w torebce nie lubię mieć składzika rzeczy wszelakich

Kontynuuj czytanie →

Naklejany marketing – czyli do czego służą vlepki

Naklejany marketing

Dzisiaj środa, zatem dzień postów warsztatowych. Dzisiejszy wpis będzie dość wyjątkowy, ponieważ poświęcony cudeńkom zwanym w marketingowym żargonie vlepkami. Vlepki czy też naklejki zna każdy z nas więc nie będę się rozwodzić nad ich genealogią. Dzisiaj zajmę się vlepkami przydatnymi w rękodziele i uwaga – post zawiera lokowanie produktu 🙂 ponieważ jego realizacja jest możliwa dzięki drukarni Booklet.

drukarnia naklejek booklet

Kontynuuj czytanie →

Wyzwanie – w 21 dni do prostszego życia.

wyzwanie-minimalistki-3-banner-big

Ostatni tydzień mijającego roku 2015 był dla mnie dość trudny. Od 1 stycznia zaczął się niejako dla wszystkich nowy etap i ja również postanowiłam zmienić coś w swoim życiu, ponieważ chcę w końcu zacząć robić coś także dla siebie, do niedawna zawsze zwracałam uwagę tylko na innych co trochę odbijało się na tym, że nie robiłam kompletnie nic dla siebie i moje sprawy były wiecznie nie skończone. Ale w końcu nastąpił bunt i od Nowego Roku wprowadzam w swoje życie nowe zasady i mam nadzieję, że starczy mi samozaparcia żeby się ich trzymać 🙂

Na początek podjęłam się wyzwania Minimalistki z bloga Simplicite czyli w 21 dni do prostszego życia.

Kontynuuj czytanie →

Czym wykończyć pracę?

Ostatni wpis z cyklu Warsztatowo dotyczył farb, jak już mamy opisane podstawowe przybory to teraz przyszła pora na wykończenie naszej pracy. I tu pojawiają się (w moim wypadku dwie) opcje – lakier lub wosk.

Ogólnie wybór wykończenia zależy od rodzaju pracy, ja, wykonując prace na drewnie skłaniam się bardziej ku woskom ponieważ bardzo lubię to połączenie wosku i faktury drewna. Natomiast zarówno do drewna jak i do reszty prac używam lakieru akrylowego. I w moim warsztacie przedstawia się to tak:

Lakiery:

  • Vidaron – akrylowy lakier do drewna:44127_1_f

Jest to najczęściej używany przeze mnie lakier, przede wszystkim jest bezbarwny, posiada atest bezpieczeństwa dla zabawek w związku z czym można go bez obaw używać np. do lakierowania biżuterii. Nie posiada jakiegoś ostrego, przenikliwego zapachu. Minusem bywa konsystencja, jest bardzo lejący i lakierowanie nim przedmiotów stojących może nastręczać pewnych trudności. Szybko wysycha, daje połyskliwą warstwę chociaż posiada również swój matowy odpowiednik. Można go kupić w różnych pojemnościach, zależnie od stopnia użycia go w warsztacie. Spotkałam się z opinią, że może zażółcać prace, mi jeszcze się to nie przytrafiło natomiast niewykluczone, że może się coś takiego zdarzyć. Dobrze zmywa się z pędzli oraz rąk, także nie ma problemu, że spotka nas niespodzianka w postaci posklejanych pędzli. Ja używając tego lakieru z powodzeniem już od kilku lat jestem zadowolona, jak na razie nie spotkały mnie z tym preparatem żadne problemy.

4131_0 Do mniejszych prac bądź jako ostatnie warstwy używam powyższego lakieru. Tylko tak go wykorzystuję ponieważ jego cena jest dość wysoka i używanie go do kilkukrotnego lakierowania przedmiotów spowodowałoby dość znaczne zużycie tego lakieru i chyba nie nastarczyłabym go wtedy kupować 🙂 Dlatego używam go zazwyczaj dla nadania ostatecznego szlifu. Dość dobrze się rozprowadza ze względu na to, że jest gęstszy niż Vidaron i również daje bardzo ładny efekt połysku. Szybko wysycha, ale niestety pozbycie się go z pędzli wymaga już użycia rozpuszczalnika. Jest natomiast bezzapachowy, co mi osobiście bardzo odpowiada.

Pomaluj mój świat… – farbowania odcinek trzeci i ostatni…

 

Przed nami ostatni odcinek warsztatowa poświęcony używanym farbom. Starałam się opisać wszystkie, jakie używam w swoich pracach a także ich zalety i wady. Mam nadzieję, że te informacje będą dla Was przydatne 🙂 Nie przedłużając lecimy dalej…

Dala Craft Paint, kupione przez całkowity przypadek. Niemniej jednak nie żałowałam swojego zakupu. Szkoda tylko, że nie ma możliwości zamawiania tych farb na internecie, ja kupiłam swoje okazyjnie przez internet, ale jak na razie znalazłam te farby tylko na zagranicznych stronach.

Plusy: 

  • konsystencja – gęsta, więc bardo dobrze się rozprowadza
  • bezzapachowa
  • bardzo dobrze kryje malowaną powierzchnię
  • duży wybór kolorystyczny (gama 50 odcieni)
  • ładnie działają ze spękaczami
  • dobrze zmywa się z pędzli oraz rąk
  • ładne, żywe odcienie koloru
  • szybko wysycha

Minusy:

  • wielkość opakowania (50 ml) – są większe 1l, ale w ograniczonej liczbie kolorów
  • dostępność (jak pisałam wyżej, na razie znalezione tylko na zagranicznych stronach)

Kolejne farby to Dekor Paint Soft, firmy Pentart – są to farby kredowe i ja już się w nich zakochałam! Pracuje się z nimi naprawdę fantastycznie 🙂

Plusy:

  • dobrze kryje malowaną powierzchnię
  • bezzapachowa
  • szybko wysycha
  • ciekawy, matowy efekt
  • pastelowe kolorystyka
  • duży wybór kolorów
  • łatwo zmywa się z pędzli i rąk

Minusy:

  • cena – ja płaciłam 12,50 zł za 100 ml, na internecie widziałam je od 12 do 15 zł

I ostatnie farby, które używa są firmy Renesans. Z produktami Renesansu jakoś mniej się lubimy, dlatego farby też brałam z lekką dozą niepewności. 

Plusy:

  • konsystencja – dość gęste, więc bardzo dobrze się nimi maluje
  • szybko wysycha
  • bezzapachowe
  • duży wybór kolorystyczny
  • wielkość opakowania (200 ml)
  • cena – około 12-13 zł za dużą tubkę
  • łatwo zmywa się z pędzli oraz rąk

Minusy: 

  • zwykłe farby akrylowe kryją całkiem nie najgorzej, ale przy użyciu np, farb metalicznych trzeba dawać podkład np. z białej farby akrylowej, bo dość mocno prześwituje (chyba, że akurat taki efekt mamy zamiar uzyskać).

I to by było na tyle w temacie farb używanych w moich pracach. Starałam się wskazać plusy i minusy poszczególnych farb, opierając się na moim doświadczeniu z nimi.

Trzymajcie się cieplutko!

Wizytówka

 

Pomaluj mój świat… – farbowania odcinek drugi :)

Dłuugo nie pisałam nic w tym dziale, ale pora to zmienić. Ponownie będę publikowała dalsze posty z cyklu Warsztatowo. Tak więc zapraszam na kolejną odsłonę dotyczącą farb, których używam.

W dzisiejszym poście skupię się na dwóch rodzajach farb, jakie można kupić w Lidl-u. Farby akrylowe występują tam obecnie jako marka Crelando. Jako pierwsze w moim warsztacie pojawiły się te:

Używałam je jeszcze zanim zmieniła się ich marka, ale jestem z nich bardzo zadowolona. Jak tylko pojawiają się w na promocji to staram się je kupić, ponieważ ze względu na wielkość opakowania dość szybko się zużywają.

Plusy:

  • duży wybór kolorów (jeżeli się pojawiają to w zestawach 12 lub 24 sztuki)
  • bardzo dobrze kryją powierzchnię
  • odpowiednia konsystencja, nie rozlewają się
  • bezzapachowe
  • bardzo dobrze współgrają ze spękaczami
  • łatwo zmywalne z pędzli i spieralne z odzieży
  • szybko wysychają

Minusy:

  • wielkość opakowania (18 ml to jednak trochę mało na jakąś większą pracę)
  • cena -> zestaw 12 sztuk kosztuje około 13 zł a 24 około 20 zł

Drugi rodzaj farb jakie używam, pojawiły się w sumie dopiero w zeszłym roku. Również są marki Crelando i występują w dwóch wariantach – tradycyjne (opakowanie 75 ml albo 100 ml – zależnie od promocji) lub z efektem perłowym (opakowanie 75 ml).

Używam tych farb najrzadziej, głównie ze względu na zapach a także konsystencję. Zobaczę jak będzie się nimi pracowało na szablonach, ale jakoś na razie nie jestem przekonana do dalszego zakupu tych farb.

Plusy:

  • wielkość opakowania (75 ml lub 100 ml) to już takie w miarę porównywalne chociażby do produktów DP Craft (60 ml)
  • cena, około 20 zł za zestaw (pojawiają się 5 lub 6 elementowe)
  • bardzo dobrze współgrają ze spękaczami
  • łatwo zmywalne z pędzli

Minusy:

  • mały wybór kolorów
  • zapach – ostatnia seria jaką kupiłam w plastikowych buteleczkach pachnie naprawdę paskudnie, jak maluję to na zewnątrz bądź przy otwartym oknie bo ten zapach niestety przyjemny nie jest
  • dłuższy czas wysychania
  • gorzej spierają się z ubrań w razie ich zabrudzenia
  • konsystencja tych farb nie do końca mi odpowiada, jednak wolę ciut gęstsze niż rozlewające się

I to by było tyle na dziś w kwestii kolejnej odsłony mojego warsztatu. Myślę, że kolejna środa będzie jeszcze przeznaczona na farby, a potem polecę dalej 🙂

Trzymajcie się ciepło!

Wizytówka